Linux Professional Institute przeprowadził badanie (CRN Polska przytoczył jego wyniki) dotyczące planów polskich firm odnośnie zakupu serwerów na najbliższy rok. Okazało się, że zakup serwerów opartych na Linuksie planuje 41 proc. respondentów, a 37 proc. zamierza nabyć serwer z systemem Microsoftu. Polskie firmy wolą Linuksa!
Microsoft nie ustosunkował się do tych wyników, ale mogę się założyć, że mógłby przytoczyć kilkadziesiąt raportów, z których wynikałoby, że jednak wolą Windows. Ot, kłamstwo, wielkie kłamstwo i statystyka...
O wszystkim i o niczym, a przeważnie o elektronice i komputerach
czwartek, 7 listopada 2013
czwartek, 10 października 2013
Tylko jeden Windows!
Zdaje się, że Microsoft zakończy dekadę "błędów i wypaczeń". Steve Ballmer niby od niechcenia rzucił pomysł, że firma dąży do stworzenia jednego systemu Windows na różne ekrany. Pomysł niby absurdalny, ale wystarczy (a) uwalić nikomu niepotrzebny Windows RT, bo tablet na Atomie w niczym nie ustępuje kulawemu duetowi ARM-WinRT, a także (b) zacząć wkładać do Nokii procesory x86 (skoro działa na tym Android, to czemu nie Windows). Ujednolicenie platformy sprzętowej wyjdzie wszystkim na dobre, choć dla programistów Microsoftu stworzenie systemu dobrze działającego "na wszystkim" to nie lada wyzwanie. Zatem powodzenia!
Polacy tracą najwięcej...
Światowi giganci często działają tak, że tworzą popyt na coś zupełnie zbędnego, a następnie go zaspokajają. Czasem jest też odwrotnie - jest towar, a nie ma popytu, więc trzeba go wykreować.
Intel wygenerował raport pt. "Polacy najwięcej tracą na zgubieniu firmowych laptopów". Nasuwa się pytanie, na czym tracą mniej, ale... nie tędy droga. Chodzi o to, że tracimy więcej niż Czesi, Węgrzy i Słowacy, bo tych krajów dotyczyło badanie. Nawet nie sam sprzęt, lecz o dane, które w Polsce są wyceniane najwyżej (przeciętnie na laptopie 7739 euro). Pojawiają się też drastyczne kwoty, że w wypadku wykorzystania danych firma może stracić maksymalnie 45 586 euro. Tym bardziej, że 45 proc. notebooków w polskich firmach nie ma oprogramowania zabezpieczającego dane.
Intel wygenerował raport pt. "Polacy najwięcej tracą na zgubieniu firmowych laptopów". Nasuwa się pytanie, na czym tracą mniej, ale... nie tędy droga. Chodzi o to, że tracimy więcej niż Czesi, Węgrzy i Słowacy, bo tych krajów dotyczyło badanie. Nawet nie sam sprzęt, lecz o dane, które w Polsce są wyceniane najwyżej (przeciętnie na laptopie 7739 euro). Pojawiają się też drastyczne kwoty, że w wypadku wykorzystania danych firma może stracić maksymalnie 45 586 euro. Tym bardziej, że 45 proc. notebooków w polskich firmach nie ma oprogramowania zabezpieczającego dane.
W pewnym sensie nawiązała się współpraca między Intelem a Prezydentem Gdańska, któremu w Brukseli skradziono laptop i tablet ;-) Stało się to dzień po publikacji raportu, co zwiększa dramatyzm całej sytuacji.
A wracając do sedna sprawy - wyszło tak jak miało wyjść. Że na komputerach są dane warte kupę forsy, a są one źle zabezpieczone. Tylko przez przypadek się składa, że Intel właśnie oferuje dyski ProSSD szyfrujące dane, a także technologię Anti-Theft w swoich ultrabookach. Ale przecież nie o chodzi o laptopa, lecz o firmę :-)
środa, 25 września 2013
Mistrzowie defetyzmu
BlackBerry sprzedane – tak głosi tytuł w moim ulubionym serwisie Chip.pl. A już w następnym zdaniu czytamy, że „fundusz inwestycyjny Fairfax Financial Holding złożył firmie BlackBerry propozycję odkupienia jej wszystkich akcji w cenie po 9 dolarów za każdą akcję”. Czyli już złożył, ale chyba jeszcze nie kupił? A następnie „wstępna zgoda jest”, ale „oficjalnej zgody na piśmie jeszcze nie ma”. Brawo!
wtorek, 10 września 2013
Pogoń za zmniejszeniem poboru prądu na IDF13
Jak donosi PCLab.pl, Intel ma straszne ciśnienie na procesory do zastosowań mobilnych. No bo jak się przespało boom smartfonów i tabletów, teraz trzeba to szybko nadrabiać. Intel na pewno da radę, zresztą Atomy już całkiem nieźle wypadają choćby w porównaniu z układami ARM.
Co innego układy Core w ultrabookach, którym mówię stanowcze NIE! Rozumiem potrzebę stosowania specjalnych wersji mobilnych (oznaczonych literką M). Wersje ultra-low-voltagle (z literką U) już nieco mulą (wiem, bo używam). A wersje ultra-ultra-low-voltage (z literką Y) muszą być dla swoich użytkowników prawdziwą udręką. No bo co to za Core i5, który ma "up tp 2,3 GHz", ale realna częstotliwość jego pracy to 1,6 GHz. Z czym to porównać, może Core 2 Duo sprzed 5 lat?
Ja rozumiem wszystkie korzyści, ale skoro klient kupuje coś "ultra" (a dokładniej mówiąc, Ultrabooka), płacąc również niemało, powinien dostawać coś "utlra". A dostaje komputer, który nie działa nawet w połowie tak, jak tego oczekuje. Chyba, że ma SSD, ale to już zupełnie inna sprawa...
Co innego układy Core w ultrabookach, którym mówię stanowcze NIE! Rozumiem potrzebę stosowania specjalnych wersji mobilnych (oznaczonych literką M). Wersje ultra-low-voltagle (z literką U) już nieco mulą (wiem, bo używam). A wersje ultra-ultra-low-voltage (z literką Y) muszą być dla swoich użytkowników prawdziwą udręką. No bo co to za Core i5, który ma "up tp 2,3 GHz", ale realna częstotliwość jego pracy to 1,6 GHz. Z czym to porównać, może Core 2 Duo sprzed 5 lat?
Ja rozumiem wszystkie korzyści, ale skoro klient kupuje coś "ultra" (a dokładniej mówiąc, Ultrabooka), płacąc również niemało, powinien dostawać coś "utlra". A dostaje komputer, który nie działa nawet w połowie tak, jak tego oczekuje. Chyba, że ma SSD, ale to już zupełnie inna sprawa...
środa, 4 września 2013
Dlaczego nie?
Uwaga, będę chwalił! :-)Wpadła mi ostatnio w ręce karta sieciowa marki Fritz!, taka jak na zdjęciu obok. Niepozorna, ale z jednego powodu interesująca. Zamiast płyty CD, która jest dla mnie całkowicie bezużyteczna (bo mój komputer nie ma napędu optycznego) karta ma wlutowaną kość pamięci flash, w której znajduje się niezbędne oprogramowanie. Zastanawiam się, dlaczego producenci sprzętu nie stosują masowo pamięci flash właśnie w takich kartach Wi-Fi, kartach graficznych, płytach głównych, laptopach itd. Przecież koszt kości pamięci flash to kilka centów, a umieszczenie w niej sterowników znakomicie by ułatwiło i przyspieszyło instalację sprzętu.
Oczywiście firma AVM (producent wspomnianej karty) nie ustrzegł się błędów, po pierwsze, zmuszając użytkownika do instalacji specjalnego programu narzędziowego (wystarczyłby sam sterownik), a po drugie, wyceniając kartę na około 100 zł. Dlatego całość jest taka sobie, ale pomysł ze sterownikami jak najbardziej popieram!
poniedziałek, 15 lipca 2013
Firmy telekomunikacyjne nie chcą unijnej rewolucji w roamingu
Wyborcza.biz pisze: Szczególną niechęć operatorów budzi zapowiedź zniesienia opłat roamingowych, czego domaga się europejska komisarz Neelie Kroes. - Stracimy przez to 7 mld euro - argumentują przedstawiciele telekomów.
Słowo "strata" pojawia się w takim kontekście nie po raz pierwszy, więc nie po raz pierwszy powtórzę. Drogie panie, drodzy panowie! Nie stracimy, tylko mniej zarobimy! Mniej zedrzemy z klientów, mniej się nachapiemy. Taka jest prawda. Tak samo jak na nielegalnych kopiach oprogramowania jego producenci nie tracą, tylko mniej zarabiają. Jak przez nieoficjalny obrót muzyką wytwórnie nic nie tracą, lecz mniej zarabiają. W tym całym interesie stracić może najwyżej klient na samym końcu "łańcucha pokarmowego", bo to on finansuje ten cały biznes.
czwartek, 11 lipca 2013
O atakach DoS - z przymrużeniem oka
Jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych, więc jeden plemnik - połowę tego (37,5 MB). W jednym ml spermy jest 100 milionów plemników. Przy ejakulacji trwającej średnio 5 sekund uwolni się przynajmniej 2,25 ml spermy. Z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi (37,5 MB x 100 mln x 2,25)/5 = 1687,5 TB/s = 1,7 PB/s (petabajta na sekundę).
Zatem żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DoS o objętości więcej niż 1,5 petabajtów na sekundę, a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych. Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie! Jest tylko jedna wada... ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.
wtorek, 9 lipca 2013
Ciśnienie na Ultra HD
Zdaje się, że producenci telewizorów przejechali się na technologii 3D. Nadal mało kto kupuje takie odbiorniki. Znam też podejście swoich znajomych - jak telewizor musi mieć 3D, to niech ma, ale lepiej jakby nie miał, bo po co płacić za coś tak mało użytecznego. Co więcej, z nadawania programów 3D wycofują się nawet duże stacje telewizyjne - amerykańska ESPN czy brytyjska BBC. Powodem jest znikoma oglądalność, bo w tych krajach odsetek odbiorników 3D to 5-6 procent.
Ale producenci telewizorów już mają dla nas nowe atrakcje - każda licząca się firma pokazała odbiornik Ultra HD, czyli o rozdzielczości 4-krotnie wyższej od Full HD (3840x2610). Kosztuje to koszmarne pieniądze, tak na początek ok. 80 tys. zł. Ale to nic, ceny spadną. Tylko pytam, co na tych telewizorach oglądać? Film z płyty? Nie ma płyty, która zmieści film o takiej rozdzielczości. Film z sieci czy VoD? Do strumieniowania potrzeba łącza minimum 50 Mb/s, do czego będzie miała dostęp garstka ludzi. Z DVB-T czy satelity? Koszty przesyłu byłyby tak duże, że w obecnych czasach wyzwania nie podejmie chyba żaden nadawca.
Moim skromnym zdaniem, na dzień dzisiejszy Ultra HD to przeginka. Oprócz tej technologii potrzebne byłyby rozwiązania towarzyszące, jak nowe satelity, nowe dekodery, ultraszybkie łącza i pojemne nośniki, których po prostu nie ma. Żeby się więc nie okazało, ze ultra-telewizja wyląduje na marginesie, tak samo jak 3D.
Ale producenci telewizorów już mają dla nas nowe atrakcje - każda licząca się firma pokazała odbiornik Ultra HD, czyli o rozdzielczości 4-krotnie wyższej od Full HD (3840x2610). Kosztuje to koszmarne pieniądze, tak na początek ok. 80 tys. zł. Ale to nic, ceny spadną. Tylko pytam, co na tych telewizorach oglądać? Film z płyty? Nie ma płyty, która zmieści film o takiej rozdzielczości. Film z sieci czy VoD? Do strumieniowania potrzeba łącza minimum 50 Mb/s, do czego będzie miała dostęp garstka ludzi. Z DVB-T czy satelity? Koszty przesyłu byłyby tak duże, że w obecnych czasach wyzwania nie podejmie chyba żaden nadawca.
Moim skromnym zdaniem, na dzień dzisiejszy Ultra HD to przeginka. Oprócz tej technologii potrzebne byłyby rozwiązania towarzyszące, jak nowe satelity, nowe dekodery, ultraszybkie łącza i pojemne nośniki, których po prostu nie ma. Żeby się więc nie okazało, ze ultra-telewizja wyląduje na marginesie, tak samo jak 3D.
wtorek, 4 czerwca 2013
Ile warte są bity?
W szkole z ekonomii byłem całkiem niezły. Zapamiętałem, że na wolnym rynku obowiązują takie ceny, za jakie sprzedający chce sprzedać towar, a kupujący jest skłonny zapłacić.
Jak to tego ma się fakt, że mieszkanka Namysłowa miała pliki warte 4 miliony złotych? Czy ktokolwiek byłby skłonny zapłacić taką kwotę za 150 tysięcy plików? Albo choćby 1% tej kwoty?
A w ogóle to jak oszacowano wartość tych plików? Jakby to były materiały oryginalne, mimo że były pirackie? Wszak wytwórnie przekonują, że piracić nie warto, bo otrzymuje się materiał gorszej jakości, co z grubsza jest prawdą. A skoro gorsza jakość, to i wartość niższa. O ile niższa?
Nawet jeśli materiał znaleziony u tej pani byłby w pełni oryginalny, to znalazłby się ktoś, kto zapłaciłby za niego 4 mln zł? Albo choćby 1% tej kwoty?
A tak w ogóle, to dlaczego słynna już mieszkanka Namysłowa nie ma kasy po kokardkę i nie siedzi na Jamajce? Bo takie pliki de facto są GÓWNO WARTE.
Jak to tego ma się fakt, że mieszkanka Namysłowa miała pliki warte 4 miliony złotych? Czy ktokolwiek byłby skłonny zapłacić taką kwotę za 150 tysięcy plików? Albo choćby 1% tej kwoty?
A w ogóle to jak oszacowano wartość tych plików? Jakby to były materiały oryginalne, mimo że były pirackie? Wszak wytwórnie przekonują, że piracić nie warto, bo otrzymuje się materiał gorszej jakości, co z grubsza jest prawdą. A skoro gorsza jakość, to i wartość niższa. O ile niższa?
Nawet jeśli materiał znaleziony u tej pani byłby w pełni oryginalny, to znalazłby się ktoś, kto zapłaciłby za niego 4 mln zł? Albo choćby 1% tej kwoty?
A tak w ogóle, to dlaczego słynna już mieszkanka Namysłowa nie ma kasy po kokardkę i nie siedzi na Jamajce? Bo takie pliki de facto są GÓWNO WARTE.
środa, 29 maja 2013
Gdzie jest ta granica?
Odejdę od tematu komputerów, bo na moment coś innego zwróciło moją uwagę.
Kilka dni temu była mowa o przesunięciu granicy między wykroczeniem a przestępstwem w kradzieżach. Obecnie jest to 250 zł - poniżej tej kwoty można kraść, nic za to nie grozi. Rząd chciał przesunąć ją do 1000 zł, by odciążyć policję, prokuraturę i sądy z tysięcy drobnych spraw. Bardziej prawdopodobne, że zostanie zaakceptowana trochę niższa kwota, równa połowie płacy minimalnej, czyli 800 zł, ale jednak...
Tymczasem na czarną listę dłużników Krajowego Rejestru Długów można trafić za kwotę 200 zł, gdy nie zapłaci się raty kredytu, albo rachunku za prąd czy telefon. Ale prawo rozwiąże tę sprawę raz na zawsze. Do 800 zł można będzie bezkarnie kraść, by wszystkie rachunki opłacić na czas.
Kilka dni temu była mowa o przesunięciu granicy między wykroczeniem a przestępstwem w kradzieżach. Obecnie jest to 250 zł - poniżej tej kwoty można kraść, nic za to nie grozi. Rząd chciał przesunąć ją do 1000 zł, by odciążyć policję, prokuraturę i sądy z tysięcy drobnych spraw. Bardziej prawdopodobne, że zostanie zaakceptowana trochę niższa kwota, równa połowie płacy minimalnej, czyli 800 zł, ale jednak...
Tymczasem na czarną listę dłużników Krajowego Rejestru Długów można trafić za kwotę 200 zł, gdy nie zapłaci się raty kredytu, albo rachunku za prąd czy telefon. Ale prawo rozwiąże tę sprawę raz na zawsze. Do 800 zł można będzie bezkarnie kraść, by wszystkie rachunki opłacić na czas.
środa, 15 maja 2013
Dyski SSD odchodzą do lamusa!
Cytuję za moim ulubionym Chipem:
"Dyski SSD wciąż nie są tak popularne, jak mogłyby być, zapewne dlatego że wciąż są dość drogie. Tymczasem może się okazać, że staną się przestarzałe, bo zostaną wyparte przez dyski magnetyczne oferujące niewyobrażalną pojemność."
"Dyski SSD wciąż nie są tak popularne, jak mogłyby być, zapewne dlatego że wciąż są dość drogie. Tymczasem może się okazać, że staną się przestarzałe, bo zostaną wyparte przez dyski magnetyczne oferujące niewyobrażalną pojemność."
Dalej jest wywód, jak to nowa technologia pozwoli zwiększyć pojemność dysków do 60 TB. Artykuł chętnie przeczytałem, jest ok. Ale po co tak idiotyczny tytuł i wprowadzenie? Oczywiście po to, bym przeczytał, skomentował i jeszcze podał innym linka. Co niniejszym czynię :)
Oto moje cztery zdania do dwóch zdań.
Po pierwsze, dyski magnetyczne już nie wrócą. Czas "mechanicznych" pamięci skończył się 10 lat temu z odejściem stacji dyskietek, a później raz jeszcze z końcem napędów optycznych (za "koniec napędów optycznych" przyjmuję szczyt popularności DVD). Sam nie wiem, jak to się stało, że dyski z tak długim czasem dostępu (w stosunku do innych komponentów) przetrwały tyle lat.
Po wtóre, SSD nie są "wciąż dość drogie" - powiedziałbym, że raczej niezbyt pojemne. Dziś podstawowy dysk twardy (talerzowy) ma pojemność 500 GB i kosztuje 200 zł. Podstawowy SSD ma pojemność 64 GB i kosztuje 250 zł. Różnica jest taka, że w pierwszym 80% pojemności się marnuje, w drugim jest na styk. Skąd to wiem? Pracuję właśnie na takich konfiguracjach :)
Po trzecie - czy 60 TB to ma być ta "niewyobrażalna pojemność"? No panowie...
wtorek, 14 maja 2013
Ktoś tu chce zrobić nas w balona
Dokładnie miesiąc temu nabijałem się, jak to Chip straszy klientów, że ceny wszystkiego, co ma w sobie kawałek flasha, dramatycznie wzrosną. No to sprawdzam!
Dysk Kingston SV300S37A/120G kosztuje od 357 zł (zdrożał o 2 zł). Karta Goodram microSD 16 GB Class 10 (SDU16GHC10AGRR9) kosztuje od 41 zł (o 1 zł mniej niż miesiąc temu). Pendrive A-Data S102 32 GB kosztuje od 93 zł (2 zł więcej). Ceny z tego samego Skąpca, co przed miesiącem. Czyli, generalnie, zupełnie nic się nie stało. Ale kupujta, kupujta, bo ktoś musi tą sprzedaż nakręcać :)
Ja powiem coś innego - warto teraz kupić sobie pamięć do komputera, bo tak tanio już chyba nie będzie. W zasadzie należało to zrobić na początku roku, bo pamięci systematycznie drożeją. Ich rosnące ceny wynikają z odwrotu producentów i klientów od komputerów, oczywiście na rzecz urządzeń mobilnych.
Dysk Kingston SV300S37A/120G kosztuje od 357 zł (zdrożał o 2 zł). Karta Goodram microSD 16 GB Class 10 (SDU16GHC10AGRR9) kosztuje od 41 zł (o 1 zł mniej niż miesiąc temu). Pendrive A-Data S102 32 GB kosztuje od 93 zł (2 zł więcej). Ceny z tego samego Skąpca, co przed miesiącem. Czyli, generalnie, zupełnie nic się nie stało. Ale kupujta, kupujta, bo ktoś musi tą sprzedaż nakręcać :)
Ja powiem coś innego - warto teraz kupić sobie pamięć do komputera, bo tak tanio już chyba nie będzie. W zasadzie należało to zrobić na początku roku, bo pamięci systematycznie drożeją. Ich rosnące ceny wynikają z odwrotu producentów i klientów od komputerów, oczywiście na rzecz urządzeń mobilnych.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Cybersquatting, jaki w pale się nie mieści
W raporcie za 4. kwartał 2012 NASK napisał:
Rejestr domeny .pl zakończył rok 2012 z liczbą 2 402 107 aktywnych w DNS nazw domeny .pl. W ciągu całego roku liczba ta wzrosła o 123 385 nazw.
A w komunikacie z dnia 1 lutego 2013 czytamy:
Informujemy, że degradacja parametrów naszego systemu Registry oraz jego niedostępność w dniu 1 lutego 2013 zostały spowodowane przez masowe rezerwacje nazw w domenie .pl dokonane przez kilku naszych Partnerów.
Przeprowadzone rezerwacje, w liczbie ponad 2,3 mln, doprowadziły do dwukrotnego wzrostu Rejestru .pl. Mimo podjętych działań naprawczych, skutki będą odczuwalne dla wszystkich Partnerów NASK przez co najmniej 2 tygodnie.
Czyli co? Polski internet liczy sobie 2 mln domen, po czym przychodzi „kilku Partnerów” i jednego dnia rejestruje 2,3 mln? Po co? Żebyśmy mogli kupić jedynie domenę czerwono-zielony-fajny-bucik.pl czy 2sdw7er3ft33.pl, bo nic innego już nie zostanie? Do pierdla powinni za to sadzać!
Rejestr domeny .pl zakończył rok 2012 z liczbą 2 402 107 aktywnych w DNS nazw domeny .pl. W ciągu całego roku liczba ta wzrosła o 123 385 nazw.
A w komunikacie z dnia 1 lutego 2013 czytamy:
Informujemy, że degradacja parametrów naszego systemu Registry oraz jego niedostępność w dniu 1 lutego 2013 zostały spowodowane przez masowe rezerwacje nazw w domenie .pl dokonane przez kilku naszych Partnerów.
Przeprowadzone rezerwacje, w liczbie ponad 2,3 mln, doprowadziły do dwukrotnego wzrostu Rejestru .pl. Mimo podjętych działań naprawczych, skutki będą odczuwalne dla wszystkich Partnerów NASK przez co najmniej 2 tygodnie.
Czyli co? Polski internet liczy sobie 2 mln domen, po czym przychodzi „kilku Partnerów” i jednego dnia rejestruje 2,3 mln? Po co? Żebyśmy mogli kupić jedynie domenę czerwono-zielony-fajny-bucik.pl czy 2sdw7er3ft33.pl, bo nic innego już nie zostanie? Do pierdla powinni za to sadzać!
niedziela, 14 kwietnia 2013
Strachy na lachy
Ja to jednak podziwiam tego Chipa - co news, to sensacja! Znowu mnie przestraszyli - Nadchodzą gigantyczne podwyżki cen SSD i pamięci (tekst z 11 kwietnia). Niby przez zwiększony popyt na pamięci flash, przez co droższe mają być dyski SSD, karty pamięci i pendrajwy.
Dziś mamy 14 kwietnia. Dysk Kingston SV300S37A/120G kosztuje od 355 zł. Karta Goodram microSD 16 GB Class 10 (SDU16GHC10AGRR9) kosztuje od 42 zł. Pendrive A-Data S102 32 GB kosztuje od 91 zł. Ceny ze Skąpca, produkty do badania wybrała maszyna losująca.
sobota, 13 kwietnia 2013
Co zabija PC?
W poszukiwaniu sensacji redaktor Chipa wymyślił chwytliwy tytuł: Windows 8 zabija PC. Pisze: jak przekonują analitycy IDC, winę za takie spowolnienie sprzedaży komputerów ponosi Windows 8 i jego bardzo słaba premiera. Owszem w raporcie IDC takie stwierdzenie się znalazło, ale dopiero jako trzeci powód spadku sprzedaży pecetów (tytułem wyjaśnienia - chodzi o niemal 14-procentowy spadek w 1Q13 względem 1Q12).
Czy naprawdę Windows 8 zabija rynek? Chyba bliższe prawdy jest to, że mu nie pomaga. To tak, jakby powiedzieć, że przez nielegalny soft Microsoft traci. Nic bardziej błędnego - po prostu mniej zarabia!
Czy naprawdę Windows 8 zabija rynek? Chyba bliższe prawdy jest to, że mu nie pomaga. To tak, jakby powiedzieć, że przez nielegalny soft Microsoft traci. Nic bardziej błędnego - po prostu mniej zarabia!
Zatem co zabija pecety?
czwartek, 28 marca 2013
Rety! Największy atak hakerski zepsuje nam internet!
Cały internet aż huczy od ataku na Spamhaus. Atak trwa od tygodnia, ba, może nawet od dwóch. Nikt jeszcze nie widział takiego DDoS-a. Przerażeni użytkownicy sieci obserwują, jak wszystkie strony działają coraz wolniej i wolniej...
Serio? Czy jest tu ktoś, komu sieć zwolniła? Bo u mnie jakoś bez zmian :)
Serio? Czy jest tu ktoś, komu sieć zwolniła? Bo u mnie jakoś bez zmian :)
piątek, 22 marca 2013
Jak to się pisze?
Wejście na rynek nowej platformy cyfrowej nc+... hmm... a może jednak nazwę należałoby pisać wielką literą, czyli Nc+? Ale skoro jest to "krzyżówka" platformy n (pisanej małą literą) z platformą CYFRA+ (dla odróżniania pisanej wielkimi literami), to może jednak ich połączenie to nC+? Widziałem już chyba wszystkie kombinacje tych dwóch liter i plusika. Jedynie właściciel marki jest twardy i trzyma się wersji nc+, choć jest to wbrew regułom języka polskiego. Dlatego na razie zamiast rozpoznawalnej marki ma bajzel (i lament tysięcy kibiców, którzy za pakiet sportowy muszą zapłacić 119 zł miesięcznie).
Każdy się dowie, co to cookies
Nie mogę pozostawić bez komentarza ostatnich regulacji w prawie telekomunikacyjnym, narzuconych przez Unię Europejską, dotyczących „przechowywania informacji w telekomunikacyjnym urządzeniu końcowym abonenta lub użytkownika końcowego”. Czyli głośnych ostatnio ciasteczkach (cookies). O ich istnieniu dowie się dosłownie każda osoba korzystająca z internetu, bo już teraz sporo stron wyświetla baner, że owe twory istnieją, są wykorzystywane w różnych celach, a jeśli ich nie chcesz, to możesz je zablokować.
Jak wiele unijnych pomysłów, przepis jest kłopotliwy dla wszystkich. Dla właścicieli stron, bo czasem sporym nakładem pracy muszą oni dodać stosowne informacje. A także dla osób odwiedzających te strony, bo muszą zamknąć upierdliwy baner (jedno zbędne kliknięcie). Zarazem przepis jest całkowicie martwy, bo zablokowanie ciasteczek uniemożliwi logowanie do wielu serwisów czy dokonywanie zakupów w sklepach internetowych. Jedynym zyskiem jest świadomość użytkowników internetu o istnieniu cookies. Tylko po co? Osobiście wolałbym, żeby wszyscy wiedzieli co to netykieta.
Cytat dnia
Vivamus Tristique powiedział: "Codziennie każdy z nas spotyka się z taką ilością
idiotyzmów, że nie sposób przejść koło nich w milczeniu. Ale można je zwalczać, piętnować albo wyśmiewać."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)