piątek, 22 marca 2013

Każdy się dowie, co to cookies

Nie mogę pozostawić bez komentarza ostatnich regulacji w prawie telekomunikacyjnym, narzuconych przez Unię Europejską, dotyczących „przechowywania informacji w telekomunikacyjnym urządzeniu końcowym abonenta lub użytkownika końcowego”. Czyli głośnych ostatnio ciasteczkach (cookies). O ich istnieniu dowie się dosłownie każda osoba korzystająca z internetu, bo już teraz sporo stron wyświetla baner, że owe twory istnieją, są wykorzystywane w różnych celach, a jeśli ich nie chcesz, to możesz je zablokować.
Jak wiele unijnych pomysłów, przepis jest kłopotliwy dla wszystkich. Dla właścicieli stron, bo czasem sporym nakładem pracy muszą oni dodać stosowne informacje. A także dla osób odwiedzających te strony, bo muszą zamknąć upierdliwy baner (jedno zbędne kliknięcie). Zarazem przepis jest całkowicie martwy, bo zablokowanie ciasteczek uniemożliwi logowanie do wielu serwisów czy dokonywanie zakupów w sklepach internetowych. Jedynym zyskiem jest świadomość użytkowników internetu o istnieniu cookies. Tylko po co? Osobiście wolałbym, żeby wszyscy wiedzieli co to netykieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz