Jak donosi PCLab.pl, Intel ma straszne ciśnienie na procesory do zastosowań mobilnych. No bo jak się przespało boom smartfonów i tabletów, teraz trzeba to szybko nadrabiać. Intel na pewno da radę, zresztą Atomy już całkiem nieźle wypadają choćby w porównaniu z układami ARM.
Co innego układy Core w ultrabookach, którym mówię stanowcze NIE! Rozumiem potrzebę stosowania specjalnych wersji mobilnych (oznaczonych literką M). Wersje ultra-low-voltagle (z literką U) już nieco mulą (wiem, bo używam). A wersje ultra-ultra-low-voltage (z literką Y) muszą być dla swoich użytkowników prawdziwą udręką. No bo co to za Core i5, który ma "up tp 2,3 GHz", ale realna częstotliwość jego pracy to 1,6 GHz. Z czym to porównać, może Core 2 Duo sprzed 5 lat?
Ja rozumiem wszystkie korzyści, ale skoro klient kupuje coś "ultra" (a dokładniej mówiąc, Ultrabooka), płacąc również niemało, powinien dostawać coś "utlra". A dostaje komputer, który nie działa nawet w połowie tak, jak tego oczekuje. Chyba, że ma SSD, ale to już zupełnie inna sprawa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz