niedziela, 1 czerwca 2014

Co się psuje?

Jakiś czas temu ruszył serwis społecznościowy cosiepsuje.com, który ma chronić klientów przed zakupami awaryjnego sprzętu. Idea niezła, ale po kilku miesiącach widać, że niestety mocno dziurawa, bo:

  • psuje się to, czego ludzie używają. Prosty przykład: na 120 zgłoszonych usterek smartfonów najwięcej dotyczy Samsunga (42 zgłoszenia). Czy to smartfony najbardziej awaryjne? Nie, po prostu najwięcej osób z nich korzysta;
  • opinie dotyczą produktów już zakupionych, a nie tych, które są w sklepach. Ponieważ awaryjność produktów zmienia się w czasie, opinie o poprzednich seriach niekoniecznie muszą mieć przełożenie na najnowsze produkty. Oczywiście, odzwierciedlają generalne podejście producenta do spraw jakości i byłyby użyteczne, gdyby nie to, co napisałem w punkcie 1,
  • zwolennicy (może nawet autorzy) przekonują, że jest to znacznie lepsza forma oceny produktów niż tradycyjne recenzje, pozbawiona nacisków producentów, jakim podlegają recenzje np. w internecie lub prasie drukowanej. Czy aby na pewno? Jaką mamy gwarancję, że posty o psującym się sprzęcie nie są filtrowane przez moderatorów na potrzeby konkretnych producentów?
  • dopóki produktów nie ocenia się z imienia i nazwiska, z podaniem PESEL-u czy numeru dowodu osobistego, opinie zawarte w serwisie społecznościowym są tyle warte, co wpisy forumowych trolli. Nie tak dawno Samsung poświecił przykładem, zatrudniając w Azji studentów, których zadaniem było oczernianie LG. Może teraz konkurent odpłaca się tym samym, stąd ta wysoka awaryjność smartfonów Samsunga? :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz